<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>muzyka</title>
	<atom:link href="http://muzyka.d0bre.info/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://muzyka.d0bre.info</link>
	<description>albumy, koncerty, wywiady</description>
	<lastBuildDate>Thu, 22 Apr 2010 04:44:03 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Basement Jaxx &#8211; Scars. Kolejny raz, jakże witalnie!</title>
		<link>http://muzyka.d0bre.info/albumy/basement-jaxx-scars-kolejny-raz-jakze-witalnie</link>
		<comments>http://muzyka.d0bre.info/albumy/basement-jaxx-scars-kolejny-raz-jakze-witalnie#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Apr 2010 04:31:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mnt</dc:creator>
				<category><![CDATA[albumy]]></category>
		<category><![CDATA[Amp Fiddler]]></category>
		<category><![CDATA[Basement Jaxx]]></category>
		<category><![CDATA[Chipmunk]]></category>
		<category><![CDATA[house]]></category>
		<category><![CDATA[Jose Hendrix]]></category>
		<category><![CDATA[Kelis]]></category>
		<category><![CDATA[Meleka]]></category>
		<category><![CDATA[Paloma Faith]]></category>
		<category><![CDATA[pop]]></category>
		<category><![CDATA[Santigold]]></category>
		<category><![CDATA[Yoko Ono]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://muzyka.d0bre.info/?p=23</guid>
		<description><![CDATA[Po trzech latach duet wraca z kolejną kopalnią dźwięków oraz featuringów. Na trzynaście studyjnych utworów tylko jeden nie jest urozmaicony gościnnym występem. Na płycie pojawili się między innymi Yoko Ono, Santigold, Amp Fiddler, Jose Hendrix czy zaledwie 19-letni londyński Mc Chipmunk, który razem z Kelis i Meleką otwiera piątą płytę Basement Jaxx, tytułowym kawałkiem ‘Scars’. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://muzyka.d0bre.info/wp-content/uploads/2010/04/basement-jaxx-scars.jpg"><img class="alignleft size-thumbnail wp-image-26" style="margin-left: 5px; margin-right: 5px;" title="basement-jaxx-scars" src="http://muzyka.d0bre.info/wp-content/uploads/2010/04/basement-jaxx-scars-150x150.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a>Po trzech latach duet wraca z kolejną kopalnią dźwięków oraz featuringów. Na trzynaście studyjnych utworów tylko jeden nie jest urozmaicony gościnnym występem. Na płycie pojawili się między innymi <strong>Yoko Ono</strong>, <strong>Santigold</strong>, <strong>Amp Fiddler</strong>, <strong>Jose Hendrix</strong> czy zaledwie 19-letni londyński Mc <strong>Chipmunk</strong>, który razem z <strong>Kelis </strong>i <strong>Meleką </strong>otwiera piątą płytę <strong>Basement Jaxx</strong>, tytułowym kawałkiem ‘<strong>Scars</strong>’. Ten brytyjski duet znów jest w formie i prezentuje przed nami materiał pełen śpiewu i tanecznych melodii. Długa lista gości oraz mnóstwo różnych dźwięków, to niewątpliwy atut ‘Scars’, przy tej płycie nie da się nie tańczyć, nie sądzę by ktoś pomyślał inaczej przy porywającym ‘Feelings gone’ czy ‘What’s a girl gotta do?’ z gościnnym udziałem <strong>Palomy Faith</strong>.</p>
<p><span id="more-23"></span> Nawet po nastym przesłuchaniu płyty, ma się wrażenie, że coś się przeoczyło i właśnie m.in. dlatego chętnie się do niej wraca. Album cudownie niespójny, co wcale nie jest jego wadą, tam ciągle słychać Basement Jaxx. Stylistyką jednak najbardziej przypomina dwa poprzednie albumy niesamowitego duetu. Utwory taneczne, klubowe przeplatają się tam z kawałkami melancholijnymi czy nawet z balladami, ale nie traci się uczucia że to płyta bardziej na parkiet. Ten piąty w dorobku <strong>Felixa Buxtona</strong> i <strong>Simona Ratcliffe’a</strong> album brzmi naprawdę świeżo i miejmy nadzieję, że jego termin świeżości szybko nie minie i będziemy mogli raczyć się ich muzyką w sezonie na klubowych parkietach miast i wakacyjnych kurortów. Fani popu, house’u czy szeroko pojętej elektroniki powinni znaleźć coś dla siebie a ktoś, kto słucha Basement Jaxx od czasów ‘Remedy’ raczej się nie rozczaruje. To nowy-stary Basement, który idealnie wypełnia pewną lukę w muzyce, panowie oddają w nasze ręce dzieło idące z duchem czasu. To, że ich muzyka jest specyficzna i charakterystyczna, to jedno, ale ta płyta brzmi po prostu nowocześnie. Tymczasem idę przesłuchać ją kolejny raz i mam nadzieję, że ich ostatni występ w Polsce na Open Air Festiwal w Gdyni, nie był ostatnim w naszym kraju.</p>
<p>Basement Jaxx posiada na swoim koncie takie pozycje jak ‘Remedy’(1999), ‘Rooty’(2001), ‘Kish Kash’(2003), ‘Crazy Itch Radio’(2006) a piąty krążek ‘Scars’(2009) zamyka tę dyskografię przy okazji podnosząc poprzeczkę jeszcze wyżej.</p>
<p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Lista utworów</strong></span>:</p>
<p>1. Scars<br />
2. Raindrops<br />
3. She’s No Good<br />
4. Saga<br />
5. Feelings Gone<br />
6. My Turn<br />
7. A Possibility<br />
8. Twerk<br />
9. Day of The Sunflowers<br />
10. What&#8217;s A Girl Gotta Do?<br />
11. Stay Close<br />
12. D.I.S.tractionz<br />
13. Gimme Somethin&#8217; True</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://muzyka.d0bre.info/albumy/basement-jaxx-scars-kolejny-raz-jakze-witalnie/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Inwazja morderczych pszczół na Dolny Śląsk!</title>
		<link>http://muzyka.d0bre.info/koncerty/inwazja-morderczych-pszczol-na-dolny-slask</link>
		<comments>http://muzyka.d0bre.info/koncerty/inwazja-morderczych-pszczol-na-dolny-slask#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 14 Apr 2010 05:09:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mnt</dc:creator>
				<category><![CDATA[koncerty]]></category>
		<category><![CDATA[Bad Company]]></category>
		<category><![CDATA[drum'n'bass]]></category>
		<category><![CDATA[dubstep]]></category>
		<category><![CDATA[Killa Beez]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://muzyka.d0bre.info/?p=19</guid>
		<description><![CDATA[Dwudziestego siódmego marca we Wrocławiu miała miejsce największa jak do tej pory w tej części Europy inwazja morderczych pszczół. Ta sobota na zawsze miała zapisać  się w historii miasta  i kontynentu a wszystko zaczęło się około godziny 19 w słynnej Wytwórni Filmów Fabularnych, miejscu niezwykłym dla sztuki filmowej w naszym kraju.

Sobota, 27 marca przejdzie do [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dwudziestego siódmego marca we Wrocławiu miała miejsce największa jak do tej pory w tej części Europy inwazja morderczych pszczół. Ta sobota na zawsze miała zapisać  się w historii miasta  i kontynentu a wszystko zaczęło się około godziny 19 w słynnej Wytwórni Filmów Fabularnych, miejscu niezwykłym dla sztuki filmowej w naszym kraju.</p>
<p><span id="more-19"></span><br />
Sobota, 27 marca przejdzie do historii Wrocławia jako dzień, w którym zostaliśmy zaatakowani przez ogromne stado morderczych stworzeń. Była to niezwykła odmiana pszczół pochodzących głównie z Wielkiej Brytanii ale niemałe zamieszanie spowodowały również rodzime gatunki. Około godziny 19 czasu lokalnego rozległo się pierwsze bzyczenie w okolicach hali stulecia, po chwili wrota Wytwórni Filmów Fabularnych ustąpiły pod naciskiem uczestników największego w Polsce i południowo-wschodniej Europie festiwalu <em>Drum ‘n’ Bass</em>/<em>Dubstep </em>– <span style="text-decoration: underline;"><strong>KILLA BEEZ FEST 2010</strong></span>.</p>
<p>Nim doszło do tego dużego wydarzenia, <strong>Killa Beez</strong> trzykrotnie zaserwowało nam imprezę z cyklu <strong>Killa Beez Meeting</strong>, jego trzecia odsłona była oficjalnym beforem festiwalu. W końcu doczekaliśmy się naprawdę świetnego uwieńczenia serii ataków tych pszczół na Wrocław. Tym razem jednak do stada dołączyły czołowe osobniki takie jak <strong>Jabba Finasky</strong>, <strong>Simon Bassline Smith &amp; Drumsound</strong>, <strong>Reso </strong>a także <strong>Bad Company</strong> (Maldini &amp; Vegas). Ceny za bilety w cenach 30zł oraz 40 zł w dniu imprezy nie stanowiły dużego wydatku biorąc pod uwagę to kto miał tam wystąpić, a było wiadomo, że to nie byle kto. Killa Beez to również wyjątkowe zaplecze techniczne, które w Polsce jak dotąd nie były spotykane. Niesamowite nagłośnienie, niezwykłe oświetlenie od strony sceny oraz telebimy z wizualizacjami robiły piorunujące wrażenie. Już sam klimat miejsca jakim jest Wytwórnia nadrobiłby ewentualne niedociągnięcia, których i tak nie można było się doszukać. Duża ilość osób uczestniczących w wydarzeniu bardzo cieszy i daje nadzieje na podobną bądź większą frekwencję w przyszłości. Boczne korytarze Wytwórni, strefa z piwem i gastronomią no i oczywiście główna sala były stale zatłoczone, mimo to każdy mógł swobodnie się poruszać i potańczyć. Z czasem ludzi zaczęło przybywać, niektórzy przychodzili na konkretne występy o konkretnych godzinach. Początek imprezy to występy <strong>Krzyka</strong>, <strong>Clickera </strong>oraz <strong>AsBlaze </strong>z rodzimej sceny. Dalsze występy to <strong>Crab</strong>, <strong>Suicide One</strong> i <strong>Jabba Finasky</strong>, no i zaczęło robić się coraz ciekawiej. O północy swoje żądło uaktywnił pochodzący z W. Brytanii <strong>Reso </strong>a jego występ urozmaicany był przez drum ‘n’ bassowych mc’s, którzy bardzo fajnie rozkręcali całą imprezę i udało im się znaleźć dobry kontakt z cały czas nagromadzającą się publicznością. Setki spoconych ciał nie pozostawiały wątpliwości, że Reso zagrał na bardzo wysokim poziomie, po dwugodzinnym występie przyszedł czas na Simon Bassline Smith &amp; Drumsound, którzy poprzedzili show ekipy, na którą wielu czekało najbardziej – Bad Company. Na krótko przed godziną 5 rano słychać było pierwsze zapowiedzi artystów, którzy mieli zaraz pojawić się za sprzętem grającym. Chwilę później wybuchła drum ‘n’ bassowa bomba i nikt nie mógł już powstrzymać rozjuszonych pszczół, zarówno tych na scenie jak i pod sceną. Bad Company grając długi i bardzo spójny set, serwowali nam swoje kawałki czasami przeplatając z cudzymi, jak na początku kiedy zaczęli świetnym utworem Noisia – Diplodocus.</p>
<p>Robiło się coraz wcześniej a emocje zaczęły opadać, nad ranem można było jeszcze zobaczyć  <strong>Simon Sayz &amp; Sebass</strong>, <strong>Vester</strong>, <strong>Escape </strong>a na sam koniec <strong>Ghetto</strong>. Cała impreza od początku do końca była udana, cieszy także fakt że m.in. za sprawą Killa Beez, dubstep i dnb przestał być kojarzony tylko z Browarem Mieszczańskim czy zamkniętą jakiś czas temu Drogą do Mekki. Wrocław jednak w tej kwestii stoi coraz lepiej i naprawdę zaczyna się dziać. Już wkrótce organizatorzy zaproszą nas na czwartą odsłonę i kolejną inwazję Killa Beez Meeting a Browar Mieszczański na My Head Is Dubby, które odbędzie się 17 kwietnia o godz. 21 (www.myheadisdubby.com). Zapraszamy.</p>
<p>mnt</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://muzyka.d0bre.info/koncerty/inwazja-morderczych-pszczol-na-dolny-slask/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bonobo &#8211; Black Sands. Powrót Człowieka Orkiestry</title>
		<link>http://muzyka.d0bre.info/albumy/bonobo-black-sands-powrot-czlowieka-orkiestry</link>
		<comments>http://muzyka.d0bre.info/albumy/bonobo-black-sands-powrot-czlowieka-orkiestry#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 Apr 2010 09:37:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>mnt</dc:creator>
				<category><![CDATA[albumy]]></category>
		<category><![CDATA[Andrea Triana]]></category>
		<category><![CDATA[Bonobo]]></category>
		<category><![CDATA[down tempo]]></category>
		<category><![CDATA[Ninja Tune]]></category>
		<category><![CDATA[Simon Green]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://muzyka.d0bre.info/?p=5</guid>
		<description><![CDATA[Dość długo, bo cztery lata czekaliśmy na nowy, czwarty już album studyjny w dorobku Simona Greena. Dla przypomnienia ostatnim dziełem jakie ów artysta popełnił  był album ‘Days to come’ również wydany nakładem słynnej wytwórni Ninja Tune. Na wiosnę 2010, po roku od wrocławskiego występu w Browarze Mieszczańskim, S. Green szerzej znany publiczności jako Bonobo oddaje [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://muzyka.d0bre.info/wp-content/uploads/2010/04/bonobo-black-sands.jpg"><img class="size-medium wp-image-6 alignleft" style="margin: 0px 5px;" title="bonobo-black-sands" src="http://muzyka.d0bre.info/wp-content/uploads/2010/04/bonobo-black-sands-300x300.jpg" alt="" width="150" height="150" /></a>Dość długo, bo cztery lata czekaliśmy na nowy, czwarty już album studyjny w dorobku <strong>Simona Greena</strong>. Dla przypomnienia ostatnim dziełem jakie ów artysta popełnił  był album <strong>‘Days to come’</strong> również wydany nakładem słynnej wytwórni <strong>Ninja Tune</strong>. Na wiosnę 2010, po roku od wrocławskiego występu w Browarze Mieszczańskim, S. Green szerzej znany publiczności jako <strong>Bonobo</strong> oddaje w nasze ręce nowe, świetne wydawnictwo zatytułowane <strong>‘Black Sands’</strong>. Muzyk zabiera nas po raz kolejny w kręgi <em>down tempo</em>, w tym przypadku okraszonego <em>żywymi instrumentami</em>, <em>elektronicznymi akcentami</em>, <em>jazzem</em> oraz głosem ciekawej wokalistki <strong>Andrei Triany</strong>.</p>
<p><span id="more-5"></span></p>
<p><strong>‘Black sands’</strong> to dwanaście – wliczając intro – spójnych, ułożonych starannie w kolejności utworów, w formie która nie nudzi. Pierwszą rzeczą, która od razu ‘rzuca się w ucho’ jest tempo utworów, które jest jednak szybsze niż na poprzednich płytach i mimo iż utwory Bonobo są raczej spokojne, to przy tych rusza się nogą i nie łatwo się zasypia słuchając ich na dobranoc. <strong>‘Prelude’</strong>, czyli pierwsza pozycja otwierająca album, delikatnie wprowadza nas do krainy ‘Black sands’. Trwa to nie całe półtorej minuty ponieważ cały spokój po chwili mąci dynamiczna, instrumentalno-elektroniczna <strong>‘Kiara’</strong> odsłaniająca charakter płyty, która ma ostrzejszy pazur niż poprzednie albumy. Chyba pierwszy raz słychać tam dźwięki, których po Simonie wielu by się nie spodziewało. Ciekawym zabiegiem okazuje się to, że ten sam motyw skrzypiec występujący w intro wyprowadza nas z utworu. Po chwili jest nieco spokojniej, zwłaszcza kiedy pierwszy raz od początku płyty w utworze <strong>‘Eyes down’</strong>, można usłyszeć <strong>Andreyę Trianę</strong> i jej <em>soulowy wokal</em>, który zahacza również o <em>jazz</em> a już na pewno doskonale wplata się w nowe brzmienia od <em>down tempo</em> po <em>nu jazz</em>. Swoją drogą, nowo-odkryty przez <strong>Ninja Tune</strong> talent, zapewnił sobie stałe miejsce w live bandzie Bonobo, a przecież jej pierwszy długogrający album ma dopiero ujrzeć światło dzienne. Wspomniane wyżej <strong>‘Eyes down’</strong>, do którego powstał też teledysk to utwór o paru obliczach gdzie nieco ambientowe tło powoli wypierane jest przez elektronikę. Po dłuższej chwili słyszymy już Andreyę, która uspokaja dość szybkie tempo całego utworu. W całości zagrane <strong>‘El toro’</strong> ze świetną perkusją to trochę klimat <em>bossanovy</em>. Mimo iż praktycznie w każdym utworze S. Green serwuje nam coś nowego, to płyta brzmi bardzo spójnie i naprawdę czuć, że jest to nie kto inny jak właśnie Bonobo. W <strong>‘The keeper’</strong> znów mamy do czynienia z Andreyą i jej ciepłym głosem a także z Bonobo grającym na dzwonkach, oboje skutecznie wypełniają spokojem miejsce, w którym słucha się tego utworu. Cieszy obecność damskich wokali, które towarzyszą muzyce Bonobo od albumu <strong>‘Days to come’</strong>, tam właśnie w wielu kawałkach można było usłyszeć charakterystyczną Bajkę.</p>
<p>Utwory wymienione wyżej to takie, które ukazują charakter płyty, wnoszą najwięcej świeżości i ukazują niezwykłą wszechstronność dojrzałego muzyka, który ciągle się rozwija. Jest jeszcze druga połowa kawałków i tam można dosłyszeć się Bonobo z poprzednich albumów. Mimo iż moim faworytem nadal pozostaje pierwsze dzieło <strong>‘Animal Magic’</strong>, stworzone przez 18-letniego wówczas artystę, to wydaje mi się, że <strong>‘Black sands’</strong> to 55 minut najlepiej, jak do tek pory zrobionego materiału. Z tą płytą się płynie, czuć że jest dopieszczona a sam artysta pracował nad nią długo osiągając taki a nie inny efekt.</p>
<p>Dopóki ten angielski producent, kompozytor, muzyk i DJ będzie szykował dla nas kolejne dzieła, zawsze będę czekał na nie zacierając ręce, póki co z czystym sumieniem polecam najmłodsze dziecko Bonobo ‘Black sands’ .</p>
<p><strong>Tracklista</strong>:<br />
01. Prelude<br />
02. Kiara<br />
03. Kong<br />
04. Eyesdown<br />
05. El Toro<br />
06. We Could Forever<br />
07. The Keeper<br />
08. All In Forms<br />
09. Wonder When<br />
10. Animals<br />
11. Black Sands</p>
<p>mnt</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://muzyka.d0bre.info/albumy/bonobo-black-sands-powrot-czlowieka-orkiestry/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

